Filet z łososia ze złocistą fasolką szparagową, przepełniony smakiem świeżych ziół z podkreślonym aromatem świeżego czosnku i cytryny.
O potrawie można powiedzieć tyle, iż wzbudza ona poczucie nadchodzącej jesieni. Złocisty kolor ryby i wyrazisty zapach ziołowej marynaty sprawia, że za oknem przestaje być ponuro i zaczynamy dostrzegać promienie przenikającego słońca przez korony drzew. Przeszywa nas poczucie domowego ciepła i z pewnością stajemy się głodni kulinarnych przygód.
Porcja dla 4 osób:
Przygotowujemy 2 filety łososia ze skórą. Obmywamy je ze srebrzystych łusek i osuszamy papierowym ręcznikiem aby ryba nie stała się wodnista. Teraz nadszedł czas na przyjaciółkę kucharza - pęsetę. Jedną ręką gładzimy rybę poczynając od ogona w kierunku głowy w poszukiwaniu niechcianych ości. Gdy taka nam się natrafi, należy wyjąć ją używając naszej pomocniczki, pęsety. Proszę zdać się na mnie i nie trudzić się aby zrobić to samymi palcami. Po prostu się nie uda, ponieważ nasza rybka zawiera pożyteczne tłuszcze Omega 3 i po prostu jest śliska.
Tak przygotowaną rybę nakłuwamy widelcem. Dzięki temu marynata szybciej i lepiej wsiąknie w mięso.
Rybę odstawiamy na bok, ponieważ czas zając się marynatą. Należy przygotować:
Marynata:
1 średniej wielkości cebulę
3 łyżki stołowe jasnego sosu sojowego
2 łyżki oliwy z oliwek
1 duży ząbek czosnku
sok z 2 średniej wielkości cytryn
garstkę świeżej bazylii, kolendry i pietruszki
szczypta soli i pieprzu
1 łyżeczka cukru
Kroimy cebulę w średniej wielkości kawałki. Wszystkie składniki wrzucamy do naczynia w którym zmiksujemy je ręcznym mikserem lub możemy użyć zwykłego miksera. Nada się wszystko co przeobrazi nasze składniki w jednolitą masę.
Nadszedł czas na łososia. Bierzemy worek foliowy, najlepiej zamykany w stylu Zip-lock. Wielkością proporcjonalny do filetów. Wkładamy do nich łososia i zalewamy wcześniej przygotowaną marynatą. Wyciskamy powietrze i zamykamy worek. Dzięki temu nasza marynata obtoczy całą rybę i każdy kęs będzie błogą przyjemnością.
Tak przygotowanego łososia wkładamy na godzinę do lodówki i w tym czasie włączamy piekarnik. Nastawiamy grzanie górne i dolne na temperaturę 220 stopni C.
Następnie zabieramy się za żółtą fasolkę szparagową. Dla 4 osób przygotuję 3-4 garści fasolki. Myjemy, odcinamy końcówki, wrzucamy do garnka. Na dno wrzucamy 150g osolonego masła, ja używam masła firmy Lurpak. Ma fantastyczny aromat, który przypomina mi dzieciństwo spędzone u mojej babci na wsi. Pamiętam jak sama je ubijała i z rana przynosiła dla całej rodziny na śniadanie. Mama wyciągała chleb z pieca, a ja nie mogłam oprzeć się pokusie sięgnięcia po pierwszą kromkę. Do dzisiaj uważam, że nie ma nic lepszego niż kromka ciepłego chleba posmarowana kremowym masłem i posypana szczyptą miałkiej soli. Mmmmm… Wracając do naszej fasolki… Jak masełko się rozpuści, wrzucamy fasolkę i mieszamy aby pokryła się masłem. Wlewamy szklankę osolonej wody. Z góry posypujemy pieprzem i 3 szczyptami estragonu. Estragon nada jej wyjątkowego aromatu. Wydobyje jej słodycz i podkreśli złocisty kolor jesiennego słońca. Tuż przed przykryciem wrzucam parę liści świeżej bazylii. Nie ma nic piękniejszego niż połączenie zieleni i żółci w jednym rondlu.
Pewnie zastanawiacie się dlaczego wlewamy tylko szklankę wody do garnka. Robimy tak dlatego, ponieważ dzięki temu gotujemy naszą fasolkę na parze i nie przykrywamy jej przykrywką, lecz wycinamy kawałek papieru pergaminowego, proporcjonalnego do naszego garnka. Dzięki temu para wodna nie będzie zatrzymywana w garnku i dusiła naszej potrawy, tylko wydostawała się na zewnątrz. Podczas gdy witaminy z przygotowywanych warzyw pozostaną w nich i nie wylejemy ich razem z wodą.
W czasie gotowania postarajmy się pomieszać fasolkę i co jakiś czas sprawdzać czy jest już gotowa. Polecam aby była al dente.
Piekarnik jest już nagrzany, więc jest to czas aby wyciągnąć łososia z lodówki. Może on lekko zblednąć od zawartej kwasowości w marynacie, lecz świadczy to też o tym iż nasz sos wsiąkł w rybę. Przygotowujemy 2 egzemplarze foli aluminiowej do pieczenia. Powinna być o 10 cm dłuższa z obydwu stron filetu co ułatwi nam jej zawinięcie.
Folię smarujemy na środku oliwą lub masłem aby ryba do niej nie przywarła. Kładziemy na niej rybę i owijamy folią. Wkładamy potrawę do piekarnika na 25-30 min. Niektórzy zawijają wraz z rybą warzywa i zioła, lecz ja kładę je dopiero po upieczeniu. Dzięki temu nasze dodatki wyglądają na niej jędrnie, świeżo i zachęcająco aby natychmiast zasiąść do stołu i sięgnąć po widelec.
Gdy fasolka już się ugotuje. Odlewamy z niej resztkę wody i odstawiamy na bok.
Aby zróżnicować teksturę naszej potrawy i dodać aromatu, przygotuję prażone migdały i pestki słonecznika. W tym celu potrzebujemy rozgrzaną patelnię. Wrzucamy orzechy i obserwujemy aż nabiorą brązowo złocistego koloru, a nasza kuchnia będzie pachniała jak orzechowa kraina.
Zdejmujemy orzechy z ognia i przesypujemy je do szklanego naczynia aby się ostudziły.
Czas wyjąc rybę z piekarnika. Filety kroimy w 4 porcję. W międzyczasie przygotowujemy talerze dla gości, dekorujemy je 3 rodzajami sałaty. Proponuję aby liście różniły się teksturą i kolorem. Karbowana sałata rzymska czy jaskrawo żółta cykoria rozświetli nasze talerze. Na liściach kładziemy porcję ryby i fasolkę. Rybę przystrajamy cytryną, a fasolkę posypujemy prażonymi orzechami. Jeszcze tylko szczypta czerwonego pieprzu dla zmysłów…. i życzę smacznego :-)
Tagi: przepisy, kuchnia, kulinaria, marynata, przepis, łosoś, danie
skomentuj (1)